Porażka po walce. FC10 górą w Zgierzu

KS Gniezno postawił się FC10 Zgierz, ale mimo to wraca do pierwszej stolicy Polski bez punktów. Niedzielny pojedynek 1. Polskiej Ligi Futsalu zakończył się porażką naszych futsalistów 3:5. Trzeba jednak podkreślić, że podopieczni trenerów Adama Heliasza i Pawła Hoefta zaprezentowali ambitne nastawienie i walczyli do samego końca.

Tempo rywalizacji od początku było dość wysokie. Atakowali zarówno jedni, jak i drudzy. Niestety, wynik meczu w czwartej minucie otworzył reprezentant gospodarzy – Sebastian Ceglarz. Po chwili miejscowi wyprowadzili kolejną groźną akcję, jednak wówczas na posterunku był już Dawid Kasprzyk. Widoczna była przewaga drużyny FC10 Zgierz. Rywale stawiali KS-owi twarde warunki.

W 12. minucie bardzo mocnym uderzeniem popisał się Marcin Greser. Piłka ostemplowała poprzeczkę. Niewiele brakowało, a KS doprowadziłby do wyrównania. Gospodarze szukali szans na zdobycie kolejnego trafienia, jednak gnieźnieński zespół dobrze organizował się w defensywie i nie pozwalał rywalom na zbyt wiele. W 16. minucie gospodarze zdobyli kolejnego gola – po rzucie karnym wykonanym przez Marcina Karasińskiego. Był on podyktowany po tym, jak jeden z naszych zawodników zagrał ręką we własnym polu karnym. Po pierwszej połowie przegrywaliśmy 0:2.

Zgierzanie chcieli mocno wejść w drugą partię. Od razu ruszyli do ataku, ale czujny był Dawid Dymek, który tuż przed zakończeniem pierwszej połowy zastąpił Dawida Kasprzyka. KS też próbował atakować. Niestety, wciąż widoczna była przewaga przeciwników, a z kąsań gnieźnian niewiele wynikało. Na dziesięć minut przed końcem ładnie przymierzył Dariusz Rychłowski, ale na posterunku był golkiper gospodarzy. Kilka chwil później „Rysiu” dopiął swego i zdobył trafienie kontaktowe.

KS poszedł za ciosem! Na nieco ponad osiem minut przed końcem do wyrównania doprowadził Szymon Urtnowski, który doskonale odnalazł się w niemałym zamieszaniu pod bramką gospodarzy. Nieco później znów mieliśmy groźną akcję KS-u, jednak tym razem górą był bramkarz FC10. Na około sześć minut przed końcem spotkania o czas poprosili nasi trenerzy, by ustalić taktykę na ostatnie fragmenty rywalizacji.

W końcówce nie brakowało emocji. Swoich szans szukali zarówno miejscowi, jak i przyjezdni. W 37. minucie Dawida Dymka pokonał z większej odległości Marcin Karasiński, a po chwili piłkę do gnieźnieńskiej bramki wpakował Norbert Błaszczyk. Już po utracie tego pierwszego gola nasi trenerzy zdecydowali się wprowadzić dodatkowego zawodnika w miejsce bramkarza. W tę rolę tradycyjnie wcielił się Mikołaj Bereźnicki. Ten manewr nie przyniósł nam większych korzyści.

Na kilka chwil przed ostatnią syreną piłkę w pustej bramce KS-u umieścił Wojciech Banaszczyk. Później zdołał jeszcze zripostować Szymon Urtnowski, który ustalił wynik na 5:3 na korzyść gospodarzy. KS pokazał waleczne nastawienie i ambitnie rywalizował o jak najlepszy rezultat, ale to nie wystarczyło, by wywieźć ze Zgierza choćby jeden punkt.

KS Gniezno: Dymek, Kasprzyk – Roj, Paweł Kaźmierczak, Fechner, Bereźnicki, Urtnowski, Greser, Rychłowski, Kołodziej, Piotr Kaźmierczak.